LEAH
Nieskazitelnie
białe ściany otaczały mnie ze wszystkich stron. W pomieszczeniu
nie było okien a grube, metalowe drzwi zostały zamknięte. Nie
miałam możliwości ucieczki.
Usiadłam w
rogu i przyglądałam się żelaznej konstrukcji. Nie wiedziałam z
jakiego powodu się tu znalazłam. Byłam przerażona.
Usłyszałam
trzask. Wrota otworzyły się szeroko i do pomieszczenia wszedł
niski mężczyzna w białym fartuchu. Kolor jego stroju idealnie
wpasował się w barwę ścian. Widziałam tylko jego głowę i dłoń.
Nieznajomy
podszedł do mnie. Zza pleców wyjął strzykawkę. Szeroko
otworzyłam oczy. Czułam się jak małe dziecko. Bezbronna i słaba.
Nie powinnam taka być.
Uderzyłam
gościa pięścią w kolano. Odsunął się.
To była
moja szansa. Wstałam i skierowałam się ku otwartym drzwiom.
Wybiegłam na korytarz. Na przeciwległym końcu pomieszczenia stał
mężczyzna w mundurze. Zauważył mnie. Pobiegłam w przeciwną
stronę.
Pomyślałam,
że na pewno się zgubię. Na pewno zginę, ale nie poddam się bez
walki. Będą musieli się nieźle namęczyć, żeby mnie złapać.
Nagłe wycie
alarmu wytrąciło mnie z równowagi. Nie wiem jak, ale przede
mną pojawiła się grupa Porządkowych. Teraz zrozumiałam, że
znajdowałam się po drugiej stronie.
Nie udało
mi się wyhamować i wpadłam na jednego z mężczyzn. Złapał mnie
za ramiona. W jego twarzy było coś znajomego. Wydawało mi się, że
skądś go znam.
Z tłumu
wyłonił się lekarz, którego uderzyłam w kolano. Podszedł
do mnie. Szczerząc zęby wbił igłę w moją szyję.
- Zaraz cię
wyleczymy – usłyszałam, zanim zatopiłam się w ciemność.
Obudziłam się
ciężko dysząc. To tylko koszmar, to tylko koszmar. To się nie
stanie naprawdę. Jesteś tutaj bezpieczna.
Rozejrzałam
się po pomieszczeniu. Nikogo nie obudziłam. To dobrze.
Powoli
podniosłam się z materaca. Biorę buty do ręki i na palcach lawiruje
między posłaniami mieszkanek azylu.
Wchodzę po
schodach i odsuwam prowizoryczne drzwi. Jest to deska znaleziona w
jednym ze zniszczonych domów.
Do podziemi
wpada snop światła. Szybko wychodzę na zewnątrz i na powrót
zasłaniam otwór.
Słońce
dopiero zaczęło wschodzić. Uwielbiałam ten widok. Wszystko budzi
się do życia. Wiosenne powietrze jest czymś co kocham.
Tutaj
docenia się najdrobniejsze rzeczy. Nie wiem jak jest TAM i czasami
się zastanawiam, czy nie powinnam żałować. Może lepiej by było
gdybym przez chwilę tam mieszkała? Może lepiej zrozumiałabym
osoby, które uciekły? Może mogłabym im jakoś pomóc?
Za każdym
razem, gdy pytam o to mamę, mówi: „Nie chcesz wiedzieć jak
wygląda życie po tamtej stronie” i na tym rozmowa się kończy.
Czasami chciałabym, aby opowiedziała mi coś o tacie, ale ona za
każdym razem, gdy o nim wspominam milknie.
Siadam na
mokrej ziemi i zakładam buty. Próbuje zawiązać sznurówki,
patrząc przed siebie. Gdy byłam młodsza, bawiłam się w ten
sposób z Kelly. Ścigałyśmy się, która pierwsza
zawiąże buty.
Dopiero
teraz zauważam, że trzy osoby siedzą na kłodach, przy ognisku.
Wśród nich rozpoznaję Kelly, Travis'a i Feenat'a. Przyglądam
się im z zaciekawieniem. To oni rządzą pod nieobecność mojej
mamy i Cedric'a. Musieli się dowiedzieć czegoś ważnego, skoro
zebrali się tak wcześnie rano.
Już mam
wstać i do nich podejść, kiedy słyszę szept, tuż przy swoim
uchu:
- Bu –
odwracam głowę i widzę uśmiechniętego, od ucha do ucha, Lucas'a.
Jego blond włosy sterczą na wszystkie strony a jego brązowe oczy
śmieją się razem z całą twarzą.
- Myślałeś,
że się przestraszę? - spytałam, unosząc brwi.
- Zawsze można
spróbować – wzrusza ramionami i siada obok mnie. Luke jest
tutaj od dwóch lat. Czasami mam wrażenie, że jakimś cudem
udało mu się wymazać przeszłość, bo przez cały czas jest
uśmiechnięty. Jest światłem rozjaśniającym noc.
- Od kiedy tak
wcześnie wstajesz? - pytam, bo wiem, że chłopak jest największym
śpiochem wśród wszystkich zamieszkujących azyl.
- Od czasu
kiedy Travis i Fee wybierają się na poranne zebrania i robią przy
tym dużo hałasu – uśmiecham się pod nosem.
- Czyli
ciekawość – podsumowuję. Lucas kiwa głową i potwierdza:
- A jakże by
inaczej! - mówi głośniej, ale żadna z osób na
polanie nie zwraca na niego uwagi. - Ignorują nas! Jak tak można.
Zaskarżę ich! Mogę ich zaskarżyć, prawda?
- Jeżeli
znajdziesz sędziego, to oczywiście, że tak. Ostatnio widziałam
ulotkę „Chcesz kogoś zaskarżyć? Przyjdź do mnie!”, ale nie
było napisane do kogo – mówię z poważną miną, ale
chwilę później wybuchamy śmiechem. Nie wiem jak on to robi,
ale zawsze w jego obecności jestem wesoła. Potrafi rozśmieszyć
każdego, nawet moją mamę, a ją ciężko zmusić do uśmiechu.
- Chyba wielka
trójca skończyła obrady – mówi Luke, gdy udaje mu
się opanować. Rzeczywiście, w naszą stronę zmierza Kelly. Blond
włosy spięła w kucyk. Jest ode mnie starsza o cztery lata, a
przybyła tutaj sześć lat temu. Od tamtego czasu spoważniała. Nie
jest już taka sama jak po przybyciu tutaj. Wydaję mi się, że
wtedy chciała zapomnieć i chyba jej się udało, chociaż nie do
końca. Nigdy tak naprawdę nie zapomnimy tego kim byliśmy i jak
wyglądało nasze życie, kiedyś.
Spojrzeliśmy
na dziewczynę. Przyglądała nam się badawczo.
- Wszystko w
porządku? - spytała wpatrując się we mnie. Mimo wszystko była
dla mnie jak siostra i wiedziała, że coś się stało. Że miałam
koszmar. Kelly zawsze wyczuwała takie rzeczy.
Kiwnęłam
głową. Nie chciałam jej teraz martwić, bo najwyraźniej pojawiły
się jakieś ważne sprawy, które teraz spoczęły na jej
głowie. Westchnęła z rezygnacją. Wiedziała, że ją okłamuje.
- Wiesz, że
zawsze możesz ze mną porozmawiać, prawda?
- Wiem –
uśmiechnęłam się.
- Idźcie po
wodę. Zróbcie coś, a nie siedźcie i podsłuchujcie
- Nie
podsłuchujemy! - sprzeciwił się Luke. - To, że chcemy to robić
nie znaczy, że to robimy. Jakbyście mogli to mówcie trochę
głośniej, bo nic nie słyszymy – Kelly pokręciła głową z
irytacją. Odwróciła się i podeszła do ogniska.
- Każą nam
mówić głośniej! - krzyknęła, a jej głos rozniósł
się po całej polanie. - Wystarczy?! - skierowała pytanie do
Lucas'a.
- Idealnie! -
odpowiedział jej, po czym podniósł się i podał mi rękę.
- Chodźmy po tę wodę, bo nam ręce powyrywa, a później
urządzi im miłe i przytulne gniazdko i będą żyły długo i
szczęśliwie.
EILEEN
W trakcie
lekcji historii do klasy weszła pani dyrektor. Z racji tego, że
była to szkoła dla dziewcząt, uczyły nas tylko panie
nauczycielki. Nawet wyleczeni mężczyźni nie mogli przekroczyć
progu naszej szkoły.
Według mnie
ten zakaz był bezsensowny. Skoro ktoś jest wyleczony nie może nas
zarazić.
- Proszę o
uwagę – zaczęła pani Forens. Wszystkie oczy zwróciły się
w stronę kobiety w ciemnej ołówkowej spódnicy i
białej koszuli. - Informuje, że ewaluacja została przesunięta na
poniedziałek, dwudziestego siódmego maja – ogłosiła i
wyszła z klasy. Niczego nie wyjaśniła.
Osoby obecne
w sali zaczęły szeptać między sobą. Nikt nie wiedział co było
powodem przesunięcia ewaluacji o niecały miesiąc.
Wiedziałam
jedno. To nie wróżyło niczego dobrego.
- Jak mogli
nam niczego nie wyjaśnić? - dramatyzowała moja przyjaciółka
April. Pogodziłam się z tym, że za cztery dni będę musiała
przejść jeden z najważniejszych testów w życiu, ale ona
nie przyjęła tego do wiadomości.
- Będzie
dobrze – próbowałam ją pocieszyć, ale na darmo.
Dziewczyna już taka była. Każdą sytuację za bardzo przeżywała.
Nie zdała testu – narzekała na nauczycielkę, która,
nawiasem mówiąc, była jej ciotką.
- Chciałabym
być taka jak ty – spojrzałam na nią zdziwiona. - No co? -
zapytała, rozkładając ramiona. - Zawsze jesteś taka opanowana,
jakby nic cię nie obchodziło.
- Każdy jest
jaki jest – uznałam i wzruszyłam ramionami. Tak naprawdę nie na
wszystko byłam obojętna. Przejmowałam się ocenami, bałam się,
że źle wypadnę na ewaluacji i dobiorą mi złego partnera. A co
najważniejsze przejmowałam się moimi snami, w których
pojawiała się kobieta i mówiła „Otwórz oczy, a
ujrzysz więcej”, a potem całowała mnie w czoło. Nie mam pojęcia
co to oznacza. Domyślam się, że to jakaś przenośnia, której
znaczenie musiałam zrozumieć sama. Problem był w tym, że nie
wiedziałam w jaki sposób mam to zrobić. W jaki sposób
zrozumieć.
Razem z
April weszłyśmy do klasy i usiadłyśmy przy swojej ławce.
_____________________________________________________________
Wreszcie zebrałam się w sobie i napisałam pierwszy rozdział. Trochę to trwało, ale nie miałam czasu. Teraz mam go więcej, więc rozdziały będą pojawiały się regularnie, przynajmniej mam taką nadzieję. Pewnie są błędy, pewnie za krótkie, pewnie nudne jak flaki z olejem. Wybaczcie. Nie ma na tę chwile innego pomysłu na ten rozdział, a chciałam już dodać, bo wystarczająco długo czekacie. Perspektywa Eileen krótka, wiem, ale co za dużo to nie zdrowo, wolę to tak zostawić niż zepsuć coś dalej. Dobrze, że nie czytaliście tego co napisałam wcześniej w jej perspektywie :D No to czekam na Wasze opinie. każdy komentarz jest cenny pamiętajcie :3
faktycznie trzeba było trochę poczekać, ale już widać, że warto. to dopiero początek, ale mam nadzieję, że potem będzie naprawdę ciekawie - co nie znaczy, ze teraz nie jest, bo wręcz przeciwnie ;) czekam na kolejne rozdziały!
OdpowiedzUsuńWłaśnie przeczytałam prolog i rozdział 1. To świetny pomysł, aby opisywać świat z punktu widzenia dwóch zupełnie innych osób. Wciągnęłam się :) Z niecierpliwością oczekuję kontynuacji.
OdpowiedzUsuńCzęściowo masz rację. Jest kilka błędów (ale niegroźnych, pewnie zrobiłaś je z przeoczenia a nie z niewiedzy). Rozdział powinien być dłuższy (no bo co to za tortura, każesz nam czekać i dajesz tak krótki fragment )': ). ALE NIEPRAWDA, ŻE NUDNY JAK FLAKI Z OLEJEM! Większość historii zaczyna się powoli. Ważne, żeby później akcja rozwijała się dynamicznie (no, chyba, że jesteś Homerem i zamierzasz co chwila stosować retardację :D ).
OdpowiedzUsuńtrochę trzeba było czekać, ale się opłacało ;) nie mogę się doczekoć kolejnych rozdziałów
OdpowiedzUsuńDoczekaliśmy się , ale było warto! I wcale nie jest to nudne. ;D Bardzo zaintrygowała mnie postać Lucasa. Aż pojawił mi się uśmiech na twarzy po przeczytaniu rozdziału. Czekam na następny. A co do błędów to zauważyłam parę, ale to mało ważne ;D Ważne, że się podoba.
OdpowiedzUsuńSuper <3 czekałam na rozdział i sie doczekałam <3 bardzo fajnyyyyyyyyy :D
OdpowiedzUsuńtyle się naczekałam na rozdział, a przegapiłam kiedy się pojawił ._____.
OdpowiedzUsuńno ale powracam niczym feniks z popiołów! początek świetny, dwie bohaterki różniące się od siebie, dwa różne otoczenia :D lecę czytać następny rozdział (: pozdrawiam