piątek, 10 maja 2013

Rozdział I

LEAH

    Nieskazitelnie białe ściany otaczały mnie ze wszystkich stron. W pomieszczeniu nie było okien a grube, metalowe drzwi zostały zamknięte. Nie miałam możliwości ucieczki.
    Usiadłam w rogu i przyglądałam się żelaznej konstrukcji. Nie wiedziałam z jakiego powodu się tu znalazłam. Byłam przerażona.
    Usłyszałam trzask. Wrota otworzyły się szeroko i do pomieszczenia wszedł niski mężczyzna w białym fartuchu. Kolor jego stroju idealnie wpasował się w barwę ścian. Widziałam tylko jego głowę i dłoń.
    Nieznajomy podszedł do mnie. Zza pleców wyjął strzykawkę. Szeroko otworzyłam oczy. Czułam się jak małe dziecko. Bezbronna i słaba. Nie powinnam taka być.
    Uderzyłam gościa pięścią w kolano. Odsunął się.
    To była moja szansa. Wstałam i skierowałam się ku otwartym drzwiom. Wybiegłam na korytarz. Na przeciwległym końcu pomieszczenia stał mężczyzna w mundurze. Zauważył mnie. Pobiegłam w przeciwną stronę.
    Pomyślałam, że na pewno się zgubię. Na pewno zginę, ale nie poddam się bez walki. Będą musieli się nieźle namęczyć, żeby mnie złapać.
    Nagłe wycie alarmu wytrąciło mnie z równowagi. Nie wiem jak, ale przede mną pojawiła się grupa Porządkowych. Teraz zrozumiałam, że znajdowałam się po drugiej stronie.
    Nie udało mi się wyhamować i wpadłam na jednego z mężczyzn. Złapał mnie za ramiona. W jego twarzy było coś znajomego. Wydawało mi się, że skądś go znam.
    Z tłumu wyłonił się lekarz, którego uderzyłam w kolano. Podszedł do mnie. Szczerząc zęby wbił igłę w moją szyję.
- Zaraz cię wyleczymy – usłyszałam, zanim zatopiłam się w ciemność.


    Obudziłam się ciężko dysząc. To tylko koszmar, to tylko koszmar. To się nie stanie naprawdę. Jesteś tutaj bezpieczna.
    Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nikogo nie obudziłam. To dobrze.
    Powoli podniosłam się z materaca. Biorę buty do ręki i na palcach lawiruje między posłaniami mieszkanek azylu.
    Wchodzę po schodach i odsuwam prowizoryczne drzwi. Jest to deska znaleziona w jednym ze zniszczonych domów.
    Do podziemi wpada snop światła. Szybko wychodzę na zewnątrz i na powrót zasłaniam otwór.
    Słońce dopiero zaczęło wschodzić. Uwielbiałam ten widok. Wszystko budzi się do życia. Wiosenne powietrze jest czymś co kocham.
    Tutaj docenia się najdrobniejsze rzeczy. Nie wiem jak jest TAM i czasami się zastanawiam, czy nie powinnam żałować. Może lepiej by było gdybym przez chwilę tam mieszkała? Może lepiej zrozumiałabym osoby, które uciekły? Może mogłabym im jakoś pomóc?
    Za każdym razem, gdy pytam o to mamę, mówi: „Nie chcesz wiedzieć jak wygląda życie po tamtej stronie” i na tym rozmowa się kończy. Czasami chciałabym, aby opowiedziała mi coś o tacie, ale ona za każdym razem, gdy o nim wspominam milknie.
    Siadam na mokrej ziemi i zakładam buty. Próbuje zawiązać sznurówki, patrząc przed siebie. Gdy byłam młodsza, bawiłam się w ten sposób z Kelly. Ścigałyśmy się, która pierwsza zawiąże buty.
    Dopiero teraz zauważam, że trzy osoby siedzą na kłodach, przy ognisku. Wśród nich rozpoznaję Kelly, Travis'a i Feenat'a. Przyglądam się im z zaciekawieniem. To oni rządzą pod nieobecność mojej mamy i Cedric'a. Musieli się dowiedzieć czegoś ważnego, skoro zebrali się tak wcześnie rano.
    Już mam wstać i do nich podejść, kiedy słyszę szept, tuż przy swoim uchu:
- Bu – odwracam głowę i widzę uśmiechniętego, od ucha do ucha, Lucas'a. Jego blond włosy sterczą na wszystkie strony a jego brązowe oczy śmieją się razem z całą twarzą.
- Myślałeś, że się przestraszę? - spytałam, unosząc brwi.
- Zawsze można spróbować – wzrusza ramionami i siada obok mnie. Luke jest tutaj od dwóch lat. Czasami mam wrażenie, że jakimś cudem udało mu się wymazać przeszłość, bo przez cały czas jest uśmiechnięty. Jest światłem rozjaśniającym noc.
- Od kiedy tak wcześnie wstajesz? - pytam, bo wiem, że chłopak jest największym śpiochem wśród wszystkich zamieszkujących azyl.
- Od czasu kiedy Travis i Fee wybierają się na poranne zebrania i robią przy tym dużo hałasu – uśmiecham się pod nosem.
- Czyli ciekawość – podsumowuję. Lucas kiwa głową i potwierdza:
- A jakże by inaczej! - mówi głośniej, ale żadna z osób na polanie nie zwraca na niego uwagi. - Ignorują nas! Jak tak można. Zaskarżę ich! Mogę ich zaskarżyć, prawda?
- Jeżeli znajdziesz sędziego, to oczywiście, że tak. Ostatnio widziałam ulotkę „Chcesz kogoś zaskarżyć? Przyjdź do mnie!”, ale nie było napisane do kogo – mówię z poważną miną, ale chwilę później wybuchamy śmiechem. Nie wiem jak on to robi, ale zawsze w jego obecności jestem wesoła. Potrafi rozśmieszyć każdego, nawet moją mamę, a ją ciężko zmusić do uśmiechu.
- Chyba wielka trójca skończyła obrady – mówi Luke, gdy udaje mu się opanować. Rzeczywiście, w naszą stronę zmierza Kelly. Blond włosy spięła w kucyk. Jest ode mnie starsza o cztery lata, a przybyła tutaj sześć lat temu. Od tamtego czasu spoważniała. Nie jest już taka sama jak po przybyciu tutaj. Wydaję mi się, że wtedy chciała zapomnieć i chyba jej się udało, chociaż nie do końca. Nigdy tak naprawdę nie zapomnimy tego kim byliśmy i jak wyglądało nasze życie, kiedyś.
    Spojrzeliśmy na dziewczynę. Przyglądała nam się badawczo.
- Wszystko w porządku? - spytała wpatrując się we mnie. Mimo wszystko była dla mnie jak siostra i wiedziała, że coś się stało. Że miałam koszmar. Kelly zawsze wyczuwała takie rzeczy.
    Kiwnęłam głową. Nie chciałam jej teraz martwić, bo najwyraźniej pojawiły się jakieś ważne sprawy, które teraz spoczęły na jej głowie. Westchnęła z rezygnacją. Wiedziała, że ją okłamuje.
- Wiesz, że zawsze możesz ze mną porozmawiać, prawda?
- Wiem – uśmiechnęłam się.
- Idźcie po wodę. Zróbcie coś, a nie siedźcie i podsłuchujcie
- Nie podsłuchujemy! - sprzeciwił się Luke. - To, że chcemy to robić nie znaczy, że to robimy. Jakbyście mogli to mówcie trochę głośniej, bo nic nie słyszymy – Kelly pokręciła głową z irytacją. Odwróciła się i podeszła do ogniska.
- Każą nam mówić głośniej! - krzyknęła, a jej głos rozniósł się po całej polanie. - Wystarczy?! - skierowała pytanie do Lucas'a.
- Idealnie! - odpowiedział jej, po czym podniósł się i podał mi rękę. - Chodźmy po tę wodę, bo nam ręce powyrywa, a później urządzi im miłe i przytulne gniazdko i będą żyły długo i szczęśliwie.


EILEEN


    W trakcie lekcji historii do klasy weszła pani dyrektor. Z racji tego, że była to szkoła dla dziewcząt, uczyły nas tylko panie nauczycielki. Nawet wyleczeni mężczyźni nie mogli przekroczyć progu naszej szkoły.
    Według mnie ten zakaz był bezsensowny. Skoro ktoś jest wyleczony nie może nas zarazić.
- Proszę o uwagę – zaczęła pani Forens. Wszystkie oczy zwróciły się w stronę kobiety w ciemnej ołówkowej spódnicy i białej koszuli. - Informuje, że ewaluacja została przesunięta na poniedziałek,  dwudziestego siódmego maja – ogłosiła i wyszła z klasy. Niczego nie wyjaśniła.
    Osoby obecne w sali zaczęły szeptać między sobą. Nikt nie wiedział co było powodem przesunięcia ewaluacji o niecały miesiąc.
    Wiedziałam jedno. To nie wróżyło niczego dobrego.


- Jak mogli nam niczego nie wyjaśnić? - dramatyzowała moja przyjaciółka April.   Pogodziłam się z tym, że za cztery dni będę musiała przejść jeden z najważniejszych testów w życiu, ale ona nie przyjęła tego do wiadomości.
- Będzie dobrze – próbowałam ją pocieszyć, ale na darmo. Dziewczyna już taka była. Każdą sytuację za bardzo przeżywała. Nie zdała testu – narzekała na nauczycielkę, która, nawiasem mówiąc, była jej ciotką.
- Chciałabym być taka jak ty – spojrzałam na nią zdziwiona. - No co? - zapytała, rozkładając ramiona. - Zawsze jesteś taka opanowana, jakby nic cię nie obchodziło.
- Każdy jest jaki jest – uznałam i wzruszyłam ramionami. Tak naprawdę nie na wszystko byłam obojętna. Przejmowałam się ocenami, bałam się, że źle wypadnę na ewaluacji i dobiorą mi złego partnera. A co najważniejsze przejmowałam się moimi snami, w których pojawiała się kobieta i mówiła „Otwórz oczy, a ujrzysz więcej”, a potem całowała mnie w czoło. Nie mam pojęcia co to oznacza. Domyślam się, że to jakaś przenośnia, której znaczenie musiałam zrozumieć sama. Problem był w tym, że nie wiedziałam w jaki sposób mam to zrobić. W jaki sposób zrozumieć.
    Razem z April weszłyśmy do klasy i usiadłyśmy przy swojej ławce.

_____________________________________________________________
Wreszcie zebrałam się w sobie i napisałam pierwszy rozdział. Trochę to trwało, ale nie miałam czasu. Teraz mam go więcej, więc rozdziały będą pojawiały się regularnie, przynajmniej mam taką nadzieję. Pewnie są błędy, pewnie za krótkie, pewnie nudne jak flaki z olejem. Wybaczcie. Nie ma na tę chwile innego pomysłu na ten rozdział, a chciałam już dodać, bo wystarczająco długo czekacie. Perspektywa Eileen krótka, wiem, ale co za dużo to nie zdrowo, wolę to tak zostawić niż zepsuć coś dalej. Dobrze, że nie czytaliście tego co napisałam wcześniej w jej perspektywie :D No to czekam na Wasze opinie. każdy komentarz jest cenny pamiętajcie :3

7 komentarzy:

  1. faktycznie trzeba było trochę poczekać, ale już widać, że warto. to dopiero początek, ale mam nadzieję, że potem będzie naprawdę ciekawie - co nie znaczy, ze teraz nie jest, bo wręcz przeciwnie ;) czekam na kolejne rozdziały!

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie przeczytałam prolog i rozdział 1. To świetny pomysł, aby opisywać świat z punktu widzenia dwóch zupełnie innych osób. Wciągnęłam się :) Z niecierpliwością oczekuję kontynuacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Częściowo masz rację. Jest kilka błędów (ale niegroźnych, pewnie zrobiłaś je z przeoczenia a nie z niewiedzy). Rozdział powinien być dłuższy (no bo co to za tortura, każesz nam czekać i dajesz tak krótki fragment )': ). ALE NIEPRAWDA, ŻE NUDNY JAK FLAKI Z OLEJEM! Większość historii zaczyna się powoli. Ważne, żeby później akcja rozwijała się dynamicznie (no, chyba, że jesteś Homerem i zamierzasz co chwila stosować retardację :D ).

    OdpowiedzUsuń
  4. trochę trzeba było czekać, ale się opłacało ;) nie mogę się doczekoć kolejnych rozdziałów

    OdpowiedzUsuń
  5. Doczekaliśmy się , ale było warto! I wcale nie jest to nudne. ;D Bardzo zaintrygowała mnie postać Lucasa. Aż pojawił mi się uśmiech na twarzy po przeczytaniu rozdziału. Czekam na następny. A co do błędów to zauważyłam parę, ale to mało ważne ;D Ważne, że się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super <3 czekałam na rozdział i sie doczekałam <3 bardzo fajnyyyyyyyyy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. tyle się naczekałam na rozdział, a przegapiłam kiedy się pojawił ._____.
    no ale powracam niczym feniks z popiołów! początek świetny, dwie bohaterki różniące się od siebie, dwa różne otoczenia :D lecę czytać następny rozdział (: pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz. Wasze opinie są dla mnie bardzo ważne i mobilizują mnie do dalszego pisania! Miło by było, gdyby każdy zostawił coś po sobie, nawet krótki komentarz :))