EILEEN
Jechaliśmy samochodem z nieznanymi mi ludźmi. Coś się miało wydarzyć,
coś bardzo ważnego. Oczywiście nie wiedziałam co. Pojawiało się coraz
więcej pytań bez odpowiedzi. Miałam cichą nadzieję, że o wszystkim
dowiem się, w miejscu do którego jedziemy.
Spojrzałam na Shannon. Pustym wzrokiem wpatrywała się w zagłówek fotela kierowcy.W końcu samochód się zatrzymał. Przypuszczałam, że znajdowaliśmy się na obrzeżach miasta. Mogłam to wywnioskować na podstawie czasu przejazdu.
Wysiadłam z auta i moim oczom ukazał się ogromny szklany budynek. Ruszyłam za Shannon i mężczyznami. Gdy weszliśmy do środka od razu poczułam czekoladę. Najwyraźniej to miejsce miało się dobrze kojarzyć.
Przeszliśmy przez parter. Nikt nie zwrócił na nas najmniejszej uwagi. Skierowaliśmy się w stronę wind, weszliśmy do środka. Z łatwością dało się wyczuć napięcie panujące w małym pomieszczeniu. Jeden z "naszych towarzyszy" nacisnął guzik, niestety nie zobaczyłam na które piętro jedziemy, ponieważ jeden z mężczyzn stanął przede mną.
Usłyszałam cichy dźwięk sygnalizujący, że jesteśmy na miejscu. Nie miałam pojęcia co stanie się, gdy dotrzemy na miejsce. Zaczęłam się najzwyczajniej w świecie bać. Może powiedziałam coś nie tak podczas ewaluacji? Może teraz zostanę za to ukarana?
Nasi przewodnicy wyszli z windy. Razem z Shannon ruszyłyśmy za nimi.
LEAH
Siedziałam przed wejściem do miejsca, w którym mieszkały kobiety i czekałam aż ktoś powie mi co się dzieje z moją mamą. Jej stan nie był tragiczny, wiedziałam, że nic poważnego jej się nie stało, ale mimo wszystko się martwiłam. Napastnik mógł uszkodzić jakiś organ, wszystko było możliwe. W mojej głowie nadal krążyło stwierdzenie, że mój ojciec nie był opanowany. Dowiedziałam się czegoś o nim, a to już coś. Jak każde dziecko potrzebowałam ojca, ale... właśnie to słowo przez cały czas nie dawało mi spokoju. Mój ojciec był po remedium, nie potrafił okazywać żadnych uczuć, zwłaszcza miłości. Powinien być dla mnie nikim, ale nie jest. Westchnęłam. Nie powinnam się tym teraz zadręczać. Już dawno postanowiłam, że jeżeli jakimś cudem uda mi się przejść na drugą stronę, to wtedy poszukam ojca, aby go tylko zobaczyć. To był mój cel.
EILEEN
Siedziałam i czekałam aż ktoś powie mi co się tutaj dzieję. Nienawidziłam stanu nieświadomości. Podobno mówi się, że im mniej wiesz tym dla ciebie lepiej, ale to nieprawda, przynajmniej dla mnie, człowieka przed remedium.
Drzwi, które znajdowały się na przeciwko krzesła, na którym siedziałam otworzyły się szeroko i do pomieszczenia weszła kobieta. Rozejrzała się i zatrzymała swój wzrok na mnie.
- Zostawcie nas same - powiedziała. Musiała być kimś ważnym, ponieważ Shannon i mężczyźni, którzy nas tutaj przywieźli wyszli z pokoju. Kobieta usiadła na przeciwko mnie i uśmiechnęła się. Od razu się rozluźniłam, jej szczery uśmiech świadczył o tym, że nic złego mi się nie stanie. - Witaj, Eileen. Nazywam się Savannah Jones.
- Dzień dobry - powiedziałam pewnym głosem.
- Zapewne zastanawiasz się dlaczego cię tutaj sprowadzono - kiwnęłam głową. Moja towarzyszka splotła dłonie i położyła je na stole. - Razem z komisją ewaluacyjną uznaliśmy, że nadawałabyś się idealnie do pewnego zadania. Zadania, które zaważy na naszej przyszłości - przełknęłam ślinę. Słowa pani Jones brzmiały bardzo poważnie. - Spokojnie, nie mamy zamiaru do niczego cię zmuszać. Sama podejmiesz decyzję. - Savannah wstała i podeszła do stolika z ekspresem do kawy. - Napijesz się? - zapytała. Nie rozumiałam dlaczego tak długo trzymała mnie w niepewności.
- Nie, dziękuję - odparłam, czekałam aż przyrządzi sobie napój. Coraz bardziej się denerwowałam. Nie miałam pojęcia o jaką misję mogło chodzić. W mojej głowie zaczęły tworzyć się coraz dziwniejsze scenariusze.
LEAH
- Co z nią? - spytałam Kelly, gdy opuściła miejsce, w którym znajdowała się moja rodzicielka.
- Wszystko w porządku. Już zdążyła mnie opieprzyć za to, że puściłam Travisa na drugą stronę - uśmiechnęła się, co z wielką ulgą odwzajemniłam. - Muszę sprawdzić czy są jakieś wieści, idziesz ze mną? - zapytała, ale pokręciłam głową.
- Zajrzę do mamy - oznajmiłam.
- To widzimy się na kolacji - dziewczyna ruszyła przed siebie, jednocześnie związując swoje blond włosy w kucyk. Odsunęłam płytę i zeszłam po schodach.
Wokół panowała cisza, która wręcz mnie przytłaczała. Wszystkich nagle gdzieś wywiało? - zapytałam samą siebie. Skierowałam się do miejsca, w którym przebywali ranni. Mieliśmy trzy małe pomieszczenia, gdzie można było opatrzyć i mieć pod kontrolą stan poszkodowanych. Zajrzałam do pierwszego pomieszczenia, na łóżku leżała Anne, ostatnio zachorowała. Skierowałam się do następnego pokoju.
Tym razem zastałam mamę. Spała. Oparłam się o framugę i obserwowałam jak jej klatka piersiowa unosi się i opada regularnie.
Cieszyłam się, że wszystko jest dobrze. Nie wiem, jakbym sobie poradziła, gdyby coś jej się stało. Trudno mówi się o śmierci, to temat tabu. Tutaj ludzie odchodzą za wcześnie, a ona za bardzo ryzykuję. W zeszłym roku prawie ją złapali na granicy, a niedawno zaatakowała ją rozwścieczona locha.
Lepiej będzie jak przygotuję coś do jedzenia, przydam się do czegoś. Już miałam opuścić pomieszczenie, kiedy usłyszałam cichy głos:
- Leah? - odwróciłam się w stronę mamy. Przyglądała mi się swoimi oczami, w kolorze miodu. Moje tęczówki były identyczne. - Kocham cię - te dwa słowa wystarczyły, aby łzy poleciały po moich policzkach. Pomyśleć, że tylko dwa słowa mogą wywołać tak ogromną gamę uczuć. Miłość miała wiele oblicz, części z nich nigdy nie odkryjemy.
EILEEN
Chociaż minęło ponad pół godziny od mojego przybycia do tego budynku, nie dowiedziałam się niczego pożytecznego. Nie! Przepraszam! Dowiedziałam się, że jestem idealną kandydatką do wykonania pewnego zadania, które zaważy na naszych przyszłych losach. Nie jestem jasnowidzem i i nie wiem na czym miałoby polegać to zadanie, więc z łaski swojej mogliby mi w końcu powiedzieć o co chodzi! Mimo że na zewnątrz wydawałam się spokojna, to w środku krzyczałam. Błagałam o to, aby w końcu przedstawiono mi jakieś konkrety. Wbrew pozorom nie byłam cierpliwa.
- Nie będę cię dłużej trzymać w niepewności - odezwała się kobieta, upiła łyk kawy z czerwonej filiżanki. Sądząc po zapachu było to cappuccino. Trochę znałam się na napojach kawowych, bo w zeszłe wakacje pracowałam w kawiarence. - Odmieńcy coś kombinują, boimy się, że będę chcieli nas zaatakować i ty jesteś nam potzrebna - powiedziała z uśmiechem na ustach. Zaschło mi w gardle. Teraz żałowałam, że nie poprosiłam o kawę.
- Ja? - wydusiłam z siebie. Savannah kiwnęła głową.
- Potrzebujemy kogoś kto "wtopi się" w ich szeregi i wyjawi nam ich plany i pomoże ich schwytać. Później omówilibyśmy szczegóły planu. Co o tym myślisz? - co o tym myślę? To okropny pomysł! - chciałam krzyknąć jej w twarz, ale powstrzymałam się i zapytałam:
- Czy to na pewno bezpieczne? Istnieje prawdopodobieństwo, że... - ściszyłam głos - zarażę się delirią.
- Braliśmy to pod uwagę. Po to była wcześniejsza ewaluacja i ty wypadłaś na niej idealnie. Z badań środowiskowych wynika, że brzydzisz się Odmieńcami, delirią i masz silną siłę zaparcia. Wydałaś nam się idealną kandydatką. Do tego Oni zabili twoją matkę, prawda? - potrafiłam tylko kiwnąć głową. To wszystko spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Nie wiedziałam co powiedzieć. - Teraz zostawię cię tutaj samą, zastanów się nad moją propozycję. Jeżeli podejmiesz już decyzję będę czekała na zewnątrz- wskazała drzwi i wyszła, zostawiając mnie samą.
______________________________________________________
Kto się spodziewał? Wiem, że z opóźnieniem, ale miałam jakiś zator w mózgu, nic nie przychodziło mi do głowy. Do tego zaczęłam czytać opowiadania i nie miałam głowy do pisania :P
Teraz mam WAŻNE PYTANIE DO WAS. Wpadłam na pomysł na nowe opowiadanie. Co o tym myślicie? Chcielibyście przeczytać coś mojego, nie opartego na jakiejś książce? Jeżeli tak to bardzo prosiłabym o napisanie o tym w komentarzu, to ważne :D
Dziękuję za uwagę i PROSZĘ O KOMENTARZE! :D
PS. Za wszelakie błędy przepraszam :P
fajnie powiedziane, "Miłość miała wiele oblicz, części z nich nigdy nie odkryjemy".
OdpowiedzUsuńno, nareszcie wiem z grubsza jak to się dalej potoczy :D
nie wiem, zależy o czym to opowiadanie ;)
pozdrawiam!
świetne ;) czekam na kolejne rozdziały :) a co do opowiadania to chętnie przeczytam :D pozdrawiam
OdpowiedzUsuńgdzie jesteś? czekaaamy na kolejne rozdziały ;)
OdpowiedzUsuń